Przez wiele lat fascynowaliśmy się różnorodnością mikrobioty.
Im większa różnorodność bakterii jelitowych, tym lepsze zdrowie i rzeczywiście, nauka od lat pokazuje, że bogaty mikrobiom wiąże się z większą odpornością, lepszym metabolizmem i mniejszym ryzykiem wielu chorób cywilizacyjnych. To właśnie dlatego przez lata chcieliśmy tę różnorodność odbudowywać.
I tutaj pojawił się pewien skrót myślowy!
Skoro różnorodność jest dobra, to może wystarczy połknąć kapsułkę zawierającą kilkanaście różnych szczepów bakterii?
Brzmi logicznie, prawda? Tylko czy biologia rzeczywiście działa tak prosto?
Jak naprawdę odbudowuje się różnorodność mikrobioty?
Rozczaruje Cię, nie zawsze osiąga się ją przez jednoczesne podanie kilkunastu szczepów.
Być może w wielu sytuacjach skuteczniejszym rozwiązaniem jest stworzenie odpowiednich warunków, aby cały ekosystem jelit zaczął się stopniowo zmieniać. Aby bakterie mogły produkować więcej korzystnych metabolitów, wspierać błonę śluzową, komunikować się z układem odpornościowym i przygotowywać środowisko do zasiedlania kolejnych pożytecznych mikroorganizmów.
To zupełnie inne spojrzenie, bo mikrobiota nie jest kolekcją przypadkowych bakterii. Jest żywym ekosystemem, a w ekosystemie nie liczy się wyłącznie liczba mieszkańców. Liczy się przede wszystkim to, jak ze sobą współpracują.
Przez lata kupowaliśmy probiotyki trochę tak, jak wybiera się pakiet internetu, na zasadzie kryteriów: Im więcej, tym lepiej:
->10 miliardów bakterii, 20 miliardów, 30 szczepów i przyznam , że to brzmi dobrze, super marketing.
Reklamy przekonywały nas, że liczby są wyznacznikiem jakości. Sama przez wiele lat zwracałam na nie uwagę.
Dziś wiem, że to zaledwie niewielki fragment całej układanki iniestety również nie wiele w tym prawdy, dlaczego?
Które miasto będzie funkcjonowało lepiej?
Pierwsze ma milion mieszkańców, drugie tylko sto tysięcy.
Na pierwszy rzut oka odpowiedź wydaje się oczywista, tylko że w pierwszym mieście nikt nie pracuje.
-Fabryki stoją.
-Transport nie działa.
-Sklepy są zamknięte.
W drugim mieszkańców jest mniej, ale każdy wykonuje swoje zadanie. Produkują energię, oczyszczają środowisko, dbają o bezpieczeństwo i rozwój miasta.
Dokładnie tak samo wygląda nasza mikrobiota, nie wystarczy mieć dużo bakterii. Najważniejsze jest to, co potrafią zrobić.
Jeszcze kilka lat temu koncentrowaliśmy się głównie na tym, ile bakterii dostarczamy organizmowi. Dzisiaj z punktu funkcjonalnego o mikrobiomie wiemy znacznie więcej.
Ogromną uwagę skupiam w mojej pracy na METABOLITACH bakteryjnych, czyli jakie substancje bakterie produkują i jak wpływają na otoczenie. To właśnie metabolity bakteryjne- między innymi krótkołańcuchowe kwasy tłuszczowe (SCFA), bakteriocyny, enzymy i wiele innych bioaktywnych związków uczestniczą w komunikacji z naszym układem odpornościowym, wspierają błonę śluzową jelit i pomagają utrzymać równowagę całego ekosystemu jelitowego.
Dlatego coraz częściej celem terapii nie jest na samym początku różnorodność bakteryjna, ale działanie poszczwgólnych szczepów i ich metabolitów i stworzenie warunków, do odpowiedniej pracy mikrobiomu. Ale wróćmy jeszcze raz do przeciętnej reklamy w internecie.
I tutaj pojawia się temat, który budzi najwięcej emocji.
Nie.
Ale równie nieprawdziwe byłoby stwierdzenie, że mniej szczepów zawsze oznacza lepiej.
Prawda jest znacznie ciekawsza.
Są na rynku preparaty wieloszczepowe, których skuteczność została potwierdzona dla konkretnej kompozycji szczepów. To efekt wielu lat badań nad tym, jak poszczególne bakterie współpracują ze sobą i jaki efekt terapeutyczny osiągają jako całość. Takie preparaty mają jasno określony cel działania i stanowią doskonały przykład tego, że dobrze zaprojektowana synergia szczepów ma ogromne znaczenie. Na polskim rynku jednym z najlepiej udokumentowanych przykładów są preparaty Omni-Biotic, których kompozycje były oceniane jako gotowe formuły, a nie jako przypadkowy zbiór pojedynczych bakterii.
Takie probiotyki polecam i sama będę polecać moim pacjentom.
Dzisiejszy pacjent nie przychodzi do gabinetu z jednym problemem.
To nie jest już prosty obraz kliniczny, dlatego coraz większego znaczenia nabiera probiotykoterapia celowana.
Nie dlatego, że preparaty monoszczepowe są lepsze od wieloszczepowych.
Ale dlatego, że w określonych sytuacjach pozwalają precyzyjniej wpływać na funkcjonowanie mikrobioty, obserwować odpowiedź organizmu i wspierać konkretne mechanizmy biologiczne. Mogą również stanowić element budowania większej różnorodności mikrobiologicznej poprzez stopniowe oddziaływanie na metabolizm całego ekosystemu jelitowego, a nie tylko dostarczanie wielu bakterii jednocześnie.
To trochę jak pielęgnacja ogrodu.
Nie wystarczy wrzucić do niego kilkunastu różnych gatunków roślin.
Najpierw trzeba zadbać o glebę, o wodę, o światło.
Dopiero wtedy różnorodność ma szansę się utrzymać.
Z mikrobiotą jest podobnie.
Nie chodzi wyłącznie o to, jakie bakterie dostarczymy, chodzi o to, czy stworzymy im warunki do współpracy, produkcji korzystnych metabolitów i trwałego funkcjonowania.
Nie dlatego, że jest to kolejna marka z probiotykami, ale dlatego, że proponuje inne spojrzenie.
Zamiast ścigać się na liczbę szczepów, skupia się na konkretnych, celowanych szczepach oraz ich naturalnym środowisku fermentacji. To podejście wpisuje się w kierunek, w którym zmierza współczesna mikrobiologia i tak jak napisałam wcześniej, szalenie ważne w większośći złożonych przypadków jest analizowanie aktywności metabolicznej bakterii i wpływ na cały ekosystem jelit. A jest to stanowczo prostsze, jeżeli storujemy jeden, wybitny szczep na początku terapii, łącząc go później z bardziej złożonymi składami.
Czy oznacza to, że jest to rozwiązanie dla każdego?
Nie.
Tak samo jak nie istnieje jeden idealny probiotyk dla wszystkich ludzi.
Ale oznacza to, że zaczynamy odchodzić od bardzo uproszczonego myślenia: „więcej bakterii = lepiej” i moim zdaniem jest to jedna z najciekawszych zmian, jakie obserwuję w świecie probiotykoterapii.
Bo przyszłość nie należy do produktów z największą liczbą szczepów.
Przyszłość należy do preparatów, które zostały zaprojektowane z konkretnym celem, oparte są na jakości dowodów naukowych i uwzględniają fakt, że mikrobiota to nie zbiór przypadkowych bakterii, ale niezwykle złożony ekosystem, którego nie da się ocenić wyłącznie przez pryzmat liczb na etykiecie.
Przez następne miesiące chciałabym skupić się na edukacji dotyczącej tych probiotyków i dać Ci rozwiązania , o których prawdopodobnie nie wiedziałaś.
Przeczytaj również ciekawe artykuły dla Twojego zdrowia 🙂
Masz wzdęcia po błonniku W gabinecie słyszę to regularnie: „Nie mogę jeść błonnika, bo mam wzdęcia”.
Dlaczego po Best Gut pojawiają się wzdęcia albo zaparcie? Z punktu widzenia medycyny funkcjonalnej, to